27 lipca 2015

Success story: Deb Tasic. Przykład chorej na SM, będącej na diecie niskotłuszczowej



"Pierwszy atak miał miejsce na wiosnę 1994 roku epizodem zawrotów głowy i nudnościami, które rozwinęły się do tego stopnia, że nie byłam w stanie podnieść głowy z poduszki, ponieważ miałam uczucie, że cały pokój wirował bez kontroli. Zadzwoniłam do lekarza rodzinnego który przepisał mi lekarstwo na infekcję ucha wewnętrznego. Byłam zbyt chora aby prowadzić samochód, a mój mąż był niewidomy z orzeczeniem o niepełnosprawności, poruszał się na wózku inwalidzkim, więc nie mógł mnie zawieźć do lekarza. Pomimo lekarstw na zawroty głowy i niepokój, nadal źle się czułam. Kilka dni później znajomy zawiózł nas do lekarza rodzinnego. Nadal pamiętam, jak siedziałam na tylnym siedzeniu samochodu, czując się coraz gorzej. Próbowałam zamknąć oczy, aby nie czuć się tak źle, ale to nie pomagało. Modliłam się, aby móc dostać się do lekarza i nie zwymiotować po drodze. Doktor po zbadaniu mnie powiedział, że powinnam mieć zrobione badanie MRI (rezonans magnetyczny mózgu) i udać się do neurologa na wizytę. Strach owładnął moje ciało, ponieważ zdałam sobie sprawę, jak bezradni (mój mąż i ja) jesteśmy, a w dodatku możemy teraz stracić naszą niezależność.


Deb Tasic, źródło: www.drmcdougall.com

Kilka dni później siedzieliśmy w zdumiewającej ciszy, w gabinecie neurologa, kiedy on wygłaszał wyrok śmierci, który na zawsze będzie rzucał cień na nasze życie: "Ma pani SM. Multiple Sclerosis". Mój mąż i ja zaniemówiliśmy. Baliśmy się nawet spojrzeć na siebie. W końcu, poprzez moje zawieszenie, niechętnie zapytałam: "SM?  A jest na to lekarstwo?" Kiedy lekarz skończył przekładać moje badania w teczce, odwrócił się do tablicy i narysował wielki niebieski X (...) w lewym, górnym rogu. Następnie umieścił podobny znak pośrodku tablicy. Następnie rysując linie z góry w dół tablicy, powiedział do nas, wskazując na X na górze: "To jest punkt, gdzie obecnie jesteś", A następnie wskazał środkowe X i powiedział: "Tutaj będziesz w ciągu 5 lat- na wózku". Po czym kontynuował rysowanie linii, aż do dolnego, prawego rogu, gdzie narysował trzecie finałowe X i zimno oznajmił: "Tu będziesz za 10 lat- przykuta do łóżka". To był Memorial Day (amerykański Dzień Pamięci Poległych na Polu Chwały) 1994 r. Miałam wtedy 41 lat i byłam w stosunkowo dobrym stanie zdrowia (a przynajmniej tak myślałam).

Neurolog wyjaśnił, że nie ma definitywnego testu na SM, ale wyznaczono mi termin na pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego (...). Ze względu na doświadczenie mojego męża, który miał guzy mózgu, wiedzieliśmy, że jest to ryzykowny i bolesny test.

Zapytałam lekarza, czy ten test zdiagnozuje SM. Odpowiedział: "O nie, to jest test, który ma za zadanie wyeliminować inne choroby. Tak jak powiedziałem wcześniej, nie ma testu diagnozującego SM definitywnie". Odpowiedziałam mu, że nie chcę punkcji lędźwiowej (aby pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy). Lekarz zdenerwował się na moją odmowę i powiedział mi, że zachowuję się dziecinnie. Dodał, że zleca punkcję lędźwiową nawet dzieciom- i pamiętam, że pomyślałam - "Mam nadzieję, że z większym współczuciem, niż z tym, z którym ja się spotykam". Wtedy postraszył mnie: "Jeśli się nie zgodzisz na punkcję lędźwiową, nie umieszczę twojego nazwiska na liście oczekujących do badań klinicznych nowych leków, które są twoją jedyną nadzieją na wyleczenie"(...) W tym momencie wiedziałam już, że nigdy nie wrócę z powrotem do tego lekarza.

Nadal przechodziłam małe pogorszenia. I tak użalałam się nad sobą przez kolejne dwa lata, ponieważ nastawiałam się na ponurą przyszłość, którą mi nakreślił neurolog. Książki na temat SM, które w tym czasie czytałam spowodowały, że zaczęłam robić długoterminowe plany, co do mojej opieki w przyszłości. Upewniłam się, że mój dom jest dostosowany do wózka inwalidzkiego oraz zapisałam się w pracy w czasie otwartego zapisu na "Ubezpieczenie ze względu na długoterminową niepełnosprawność". Miałam szczęście, że trafiła mi się taka możliwość, ponieważ od momentu diagnozy stałam się oficjalnie "nie do ubezpieczenia". Zaczęłam też chodzić na grupy wsparcia, które były dla mnie tak samo depresyjne jak maile, które zaczęłam otrzymywać z MS Society (Towarzystwo SM).

Zaczęłam czytać wszystko co mogłam znaleźć na temat SM. Specjaliści wydawali się uważać, że SM było spowodowane albo przez wirus, albo przez niefortunny zbieg okoliczności urodzenia się daleko od równika (istnieje teoria, że im dalej mieszkasz od równika, tym większe prawdopodobieństwo, że dana osoba zachoruje z jakiegoś tajemniczego powodu na SM). Jednak żadnego z powyższych czynników nie jestem w stanie zmienić. Jednak w jednym fragmencie, w całej stercie książek o SM, znalazłam kilka krótkich zdań na temat terapii dietą niskotłuszczową stworzoną przez doktora Roya Swanka, profesora neurologii i lekarza medycyny z Uniwersytetu w Oregonie. Wszystko, co słyszałam od moich lekarzy na temat diety, to było na temat błonnika, aby przeciwdziałać zatwardzeniom, spowodowanym przez uszkodzenia nerwów w jelitach oraz aby jeść mnóstwo tłuszczu dla mózgu oraz białka dla mięśni. Najlepszym źródłem obu: mleko i mięso.

Jako że miałam ponad 30 kg nadwagi, zdecydowałam się na powrót do Strażników Wagi. Pomogli mi już wcześniej zrzucić ponad 20 kg przed moim spotkaniem klasowym po latach w 1991 roku - i w diecie było mniej tłuszczu niż zwykle. Zaczęłam również z przyjaciółką chodzić na spacery. Pierwsze 1,5 kilometra zajęło nam 40 minut. Ale z czasem, gdy chudłam, spacerowaliśmy dłużej w krótszym okresie czasu. Dziewięć miesięcy później osiągnęłam moją wagę docelową i byłam w stanie chodzić do dziesięciu kilometrów dziennie, pięć do siedmiu razy w tygodniu.

Jednakże wciąż miałam małe pogorszenia w połączeniu z brakiem czucia z powodu SM, szczególnie gdy byłam zestresowana. Gdy teraz myślę o tym, przypominam sobie że gdy byłam zestresowana sięgałam po te wszystkie bogate w tłuszcz pokarmy, jak chipsy czy lody. Ale moja dieta powoli ulegała poprawie- do 2001 roku nazwałabym siebie pół-wegetarianką, gdyż jadłam tylko kurczaka i krewetki. W tym czasie zdecydowałam się wziąć udział w NAVS Summerfest (Letni Festiwal Towarzystwa Wegetarian Ameryki Północnej), gdzie spotkałam doktora Johna McDougalla- głównego mówcę. Wydawał się on być oddany wyciąganiu ludzi z systemu opieki zdrowotnej, a to było to czego chciałam. Chciał, aby ludzie nie musieli brać lekarstw i suplementów- wydawałam wówczas ponad 100 $ miesięcznie na witaminy i inne "naturalne" suplementy. Po tym spotkaniu moja dieta poprawiła się znacznie.

Po ostatniej dekadzie choroby, SM zostawiło po sobie kilka problemów, pewną niezdarność ze względu na problemy z równowagą i lekką utratę pamięci. Ale poza tymi problemami, wszystko jest w normie i nadal pracuję na cały etat. Nie miałam już więcej pogorszeń od 2001 roku, i nie przyjmuję żadnych lekarstw czy witamin, poza niewielką dawką lekarstw na tarczycę.

Moja przygoda z dietą doprowadziła mnie do spadku wagi z 92 kg do 61 kg, mój cholesterol spadł z 192 mg/dl do 155 mg/dl na Programie McDougalla. Nadal chodzę dziesięć kilometrów kilka razy w tygodniu oraz wykonuję ćwiczenia wzmacniające. Wyglądam i czuje się bardzo, bardzo zdrowo.

Deb Tasic, źródło: www.drmcdougall.com


Badania aktywności SM za pomocą rezonansu magnetycznego mózgu pokazało progresję choroby od 1994 do 2000 roku, ze zwiększoną liczbą zmian w mózgu, które wyglądały jeszcze bardziej typowo dla SM (opis mówił o zwiększeniu widoczności zmian). Jednakże po zmianie diety na bardzo niskotłuszczową opisy badań zmieniły się również. W kwietniu 2002 roku mój MRI raportował: "W porównaniu do 3 września 2000 roku zmiany rozsiane w mózgu opisane powyżej są nieco mniejsze i nie wykazują żadnego wzrostu. Moje MRI z 2004 roku nie wykazało aktywności SM- stare zmiany były stabilne, a żadne nowe się nie formowały.

(...) Dr McDougall przekonał mnie, że dobro które może wypłynąć z podzielenia się moją historią może znacznie przewyższyć każdy dyskomfort, który mogę czuć, kiedy mój sekret zostanie wyjawiony. Chciałabym przekazać przesłanie nadziei każdemu kto może siedzi w gabinecie lekarza i słyszy słowa: "Masz SM" i rysuje mu się tą samą linie w dół łączącą kolejne X. Wierzę, że zdrowa dieta jest odpowiedzią na chorobę, i z tego co widziałam, badania naukowe to wspierają. Szkoda, że nie wszyscy wiedzą o tej prostej prawdzie."

7 maja 2015

Wywiad z dr Royem Swankiem na temat diety w stwardnieniu rozsianym przeprowadzony przez dr Johna McDougalla w 1998 r



Ostatni post dotyczył badań dr Swanka na temat diety niskotłuszczowej ze szczególnym ograniczeniem tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego w SM. Jednak nie poruszyłam w nim wszystkich wątków badań tego amerykańskiego neurologa. Poniżej tłumaczenie wywiadu przeprowadzonego przez Johna McDougalla, lekarza, dietetyka, twórcy Health&Medical Center oraz wieloletniego przyjaciela dr Swanka.


John McDougall (JM): Doktorze Swank, większość z nas słyszała o SM, czy mógłbyś podsumować jak wygląda życie osoby chorej na SM ?


Swank: Przed diagnozą chorzy są zwykle bardzo energetyczni, zdeterminowani, ciągle szukają nowych wyzwań. Kiedy zostają zdiagnozowani nie mogą być już tak aktywni. Jednym z pierwszych symptomów jest uczucie ciągłego zmęczenia, później zaczynają się pojawniać symptomy neurologiczne, z powtarzającymi się pogorszeniami (rzutami) co doprowadza do niepełnosprawności. Chorzy mogą doświadczać podwójnego widzenia albo okresowego zaniku widzenia. Mogą również utracić kontrolę nad pęcherzem, rękami oraz nogami. Zwykle występuje częściowe wyzdrowienie po atakach, ale ataki się powtarzają i stają się coraz dotkliwsze. Pacjenci zaczynają mieć problemy z chodzeniem, utrzymaniem balansu, stają się niezdarni, doświadczają braku czucia oraz cierpnięcia (mrowienia) a czasami pieczenia w różnych częściach ciała. (...) Po około 10 do 15 lat chorzy często potrzebują wózka inwalidzkiego lub są przykuci do łóżka. Ze względu na niepełnosprawność i uczucie zmęczenia chorzy prowadzą bardzo sfrustrowane życie. Pacjenci przechodzą od używania kuli, z czasem wózka, a w zaawansowanym stadium choroby do leżenia w łóżku. Tylko 5 do 10% chorych ma łagodniejszy typ choroby i nie doświadczają tej ponurej przyszłości.

JM: Czterdzieści lat temu zauważyłeś że SM spowodowane jest przez dietę. Jak do tego doszłeś?


Swank: W tym czasie lekarze myśleli, że SM ma związek z położeniem geograficznym, ponieważ im większe oddalenie od równika tym choroba staje się bardziej powszechna. Naukowcy myśleli, że może to być spowodowane polami magnetycznymi, ale ja stawiałem na związek z pożywieniem. Im bardziej na północ tym mniej wegetariański styl żywienia, tym więcej mięsa w diecie. Studiując literaturę i analizując dane na temat spożycia produktów żywnościowych, prowadzone przez Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ) na świecie po II wojnie światowej, stało się dla mnie całkiem oczywiste, że SM i choroby serca występowały tam, gdzie spożywano duże ilości tłuszczów nasyconych (pochodzenia zwierzęcego). Było to dla mnie bardzo zaskakujące, gdy zauważyłem, że populacje z częstym występowaniem SM były tymi, które spożywały więcej niż 100 g tłuszczów dziennie, w populacjach gdzie występowanie SM było bardzo rzadkie spożywano mniej niż 50 g tłuszczów dziennie. Na przykład SM nie było w Azji. Wkrótce też odkryłem że podczas II wojny światowej, gdy jedzenie było bardzo ograniczone ludzie w zachodniej Europie chorowali na SM rzadziej oraz jeśli już chorowali, mieli znacznie mniej ataków. Ludzie w obozach jenieckich podczas wojny nie chorowali na SM, ale po wojnie, gdy wrócili do diety bogatej w mięso i mleko zaczynali chorować.

W pewnym momencie zrobiliśmy ankietę w Norwegi, która wykazała wysokie występowanie SM na małych farmach w górach, gdzie spożycie tłuszczów było bardzo wysokie, natomiast SM występowało rzadko wśród rybaków na wybrzeżu, gdzie spożywanie tłuszczów nasyconych było bardzo niskie. Kiedy porówna się te dwa rejony to występowanie SM było 8 razy częstsze wśród ludzi zamieszkujących obszary górskie, spożywających wysokie ilości tłuszczów nasyconych (mięso, mleko) w porównaniu do ludzi żyjących na wybrzeżu, którzy zajmowali się rybołówstwem.

JM: Część twojej najwcześniejszej pracy wskazuje na wpływ tłuszczu na krążenie krwi.


Swank: Odkryliśmy że dieta bogatotłuszczowa powodowała zmiany w krążeniu. Po typowym amerykańskim posiłku bogatym w tłuszcz czerwone krwinki stawały się bardzo lepkie i sklejały się ze sobą. Około trzy godziny po posiłku łączyły się ze sobą tworząc "zlepki". Utworzone zlepki są na tyle duże i twarde, że mogą utrudniać cyrkulację krwi w cienkich naczynkach włosowatych w całym organizmie. Zaobserwowaliśmy również podobne zmiany u zwierząt po karmieniu ich dietą bogatotłuszczową, obserwowaliśmy również uszkodzenie bariery krew- mózg u tych zwierząt. Uważam że ten typ uszkodzenia może być przyczyną okołonaczyniowych stanów zapalnych (uszkodzenie wokół naczyń krwionośnych klasycznie obserwowane w SM) typowych dla SM.

JM: Jak zacząłeś leczyć pacjentów z SM dietą niskotłuszczową?


Swank: Zaczęliśmy leczyć pacjentów w Montreal Neurological Institute, gdzie zrobiliśmy badania porównując pacjentów na diecie nisko- i bogatotłuszczowej. W naszym pierwotnym badaniu wzięło udział 25 pacjentów, sześciu nie przeszło na dietę, pięciu z nich w niedługim czasie zmarło.
Z pozostałych 20 pacjentów którzy przeszli na dietę tylko 1 zmarł, a pozostałych 19 pozostało w takim samym stanie w jakim rozpoczęli dietę, innymi słowy bez niepełnosprawności przez kolejne 35 lat (zostało to opublikowane w Lancecie w 1990 r).

Na University of Oregon odkryliśmy, że pacjenci którzy przeszli na dietę nikotłuszczową zaraz po diagnozie SM mieli 95% szans na pozostanie wolnym od postępującej niepełnosprawności. Kiedy porównywaliśmy naszych pacjentów po 35 latach od rozpoczęcia badania zauważyliśmy, że grupa która restrykcyjnie przestrzegała diety niskotłuszczowej miała wskaźnik śmiertelności na poziomie 31%. Chorzy uniknęli nie tylko śmierci z powodu SM, ale także chorób serca i innych. Grupa pacjentów, którzy byli na diecie wysokotłuszczowej miała wskaźnik śmiertelności na poziomie około 80%.

Ale pacjenci muszą przestrzegać diety restrykcyjnie, ponieważ nawet niewielkie ilości tłuszczu mogą sprawić dużą różnicę. W badaniu opublikowanym w Lancecie w 1990 r, odkryliśmy że różnica 8 g tłuszczów nasyconych w codziennym spożyciu rezultował trzykrotnym wzrostem ryzyka śmierci z powodu SM. (...)

JM: Musiałeś mieć spore zainteresowanie ludzi oraz naukowców z całego świata chcącymi wiedzieć więcej o tej leczniczej diecie niskotłuszczowej. Towarzystwo SM (The MS Society) na pewno chciało podzielić się tą wiedzą ze wszystkimi chorymi.


Swank: Nie za bardzo. Wiesz większość ludzi w tym kraju (USA) oczekuje wyleczenia poprzez tabletkę z efektem niemal natychmiastowym. Z dietą niskotłuszczową ludzie muszą tak napawdę pracować, aby czuć się lepiej i siebie leczyć. A jeśli chodzi o MS Society, John, oni o tym nie wspominają, ponieważ oni tego nie odkryli. To nie były ich pieniądze przeznaczone na badania, które pozwoliły odkryć ten sposób leczenia. Więc nie zamierzają powiedzieć nikomu. Odkrycia tego dokonałem w moim małym gabinecie, w piwnicach University of Oregon Medical School.


JM: Czy było jakiekolwiek zainteresowanie dietą w latach 1940 i 1950?


Swank: Nie, uważano mnie za szarlatana. Zastanawia mnie czemu lekarze tak myśleli. Myślę że jedną z przyczyn były pieniądze. To nie kosztuje zbyt wiele, żeby jeść zdrowo i dbać o siebie będąc na wegetariańskiej diecie (...).


JM: Z czego składa się dieta Swanka?


Swank: Co najważniejsze to jest to dieta niskotłuszczowa. Używamy trochę białka zwierzęcego w formie chudego mleka, białek jajek, ryb oraz białego mięsa z indyka i kurczaka.  Nie mniej jednak, jest to niskotłuszczowa dieta wegetariańska. Odkryliśmy w ciągu lat pracy, że oleje roślinne mogą być dodane od 10 do 30 g dziennie, jeśli dana osoba nie ma nadwagi.


JM:Co myślisz o dodaniu tłuszczy roślinnych do twojej diety?


Swank: Myślę że przynosi to dobre efekty. Sprawdziliśmy to przez kilka lat naszej pracy i odkryliśmy, że skóra i włosy u kobiet wydają się zdrowsze. Jest to także pewna rezerwa energetyczna, ale co najważniejsze pacjentom łatwiej jest przestrzegać diety, gdy mogą używać olejów, ponieważ oleje sprawiają, że jedzenie staje się smaczniejsze.

JM: Czy byłbyś rozczarowany gdyby twoi pacjenci chcieli unikać olejów ze względu na swoja nadwagę?


Swank: Nie, od tego uzależniam dodanie olejów. Jeśli pacjent ma nadwagę ograniczamy oleje a najbardziej ograniczamy tłuszcze nasycone. Pozwalamy na około 10 g tłuszczów nasyconych i to jest najmniej jak tylko możemy.


JM: Czy są jeszcze inne rzeczy, które pacjent z SM powinien zrobić?



Swank: Ćwiczyć, ale nie przemęczać się w czasie wykonywania ćwiczeń, oraz zorganizować sobie drzemkę, przynajmniej 1 godzinę około południa. Czasami uczucie zmęczenia jest tak duże, że jest bardziej ograniczające niż właściwe problemy neurologiczne. Obserwowaliśmy, że uczucie zmęczenia maleje na diecie niskotłuszczowej. Każdego miesiąca pacjenci będą w stanie zwiększyć ilość ćwiczeń, które będą w stanie wykonać.


JM: Masz teraz 90 lat, jakie masz plany na następne 15-20 lat?



Swank: Mam zamiar nie poddawać się. Po prostu uwielbiam spotykać się z ludźmi w moim gabinecie. Pracuje tylko na pół etatu, ale uwielbiam pracę ze zdrowymi ludźmi, którzy są tak entuzjastyczni.

(Dr Swank przeszedł na emeryturę w 2000 roku w wieku 91 lat. Mieszkał na obrzeżach Portland i ciągle konsultował kilku swoich pacjentów. Dr Swank zmarł w wieku 99 lat w 2008 roku).


Wywiad w oryginale można znaleźć na stronie dr Johna McDougalla:

www.drmcdougall.com



25 października 2014

Dr Roy Swank i rola tłuszczów w SM, dieta niskotłuszczowa ze szczególnym ograniczeniem tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego






Jednym z pionierów badań nad wpływem diety w SM był amerykański neurolog dr Roy Swank. W 1948 roku dr Swank otrzymał grant na badania nad SM oraz rozpoczął pracę w Montreal Neurological Clinic. Dr Swank pracował z setkami chorych na SM obserwując pozytywny wpływ diety opartej na roślinach, a ograniczającej mięso i tłuszcze pochodzenia zwierzęcego.


Na podstawie pracy z chorymi na SM dr Swank wyciągnął następujące wnioski:
  • zwykle początek ciężkich ataków następował nagle,
  • początek większości indywidualnych ataków sugeruje pochodzenie naczyniowe,
  •  choroba jest obecna na całym świecie, ale szczególnie powszechna jest w krajach uprzemysłowionych.

Pracując w kanadyjskiej klinice dr Swank współpracował również z naukowcami z Norwegii i to właśnie sugestia norweskiego neurologa prof. Monrada Krohna zaowocowała badaniami dr Swanka nad rolą tłuszczów w SM. Norweski profesor zaobserwował nierównomierne rozmieszczenie występowania SM w Norwegii. Na wybrzeżu tego kraju, gdzie ryby i owoce morza były podstawą diety (tłuszcze nienasycone) SM występowało rzadko, natomiast głębiej w kraju, gdzie dominowało rolnictwo a dieta oparta była na tłustym mięsie i nabiale (tłuszcze nasycone) SM było bardziej powszechne. Postanowiono zbadać tą zależność, stworzono kwestionariusz i rozesłano go do wszystkich norweskich szpitali i neurologów. Wyniki tego badania wykazały że SM na wybrzeżu było stosunkowo rzadkie (1/10 000 mieszkańców), a głębiej w kraju było za to bardziej powszechne (9/10 000 mieszkańców).


Badania z Norwegii oraz inne prowadzone przez Swanka na temat roli tłuszczów w SM doprowadziło do powstania diety niskotłuszczowej, ze szczególnym ograniczeniem tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego (10-15 g/dziennie) oraz dodatkowo 20-40 g tłuszczów nienasyconych (oleje). Białko pochodziło głównie z ryb i owoców morza oraz chudego mleka. Dodatkowo w diecie znalazły się również warzywa, owoce oraz zboża. 


Podczas pierwszych 5 lat pracy w Montrealu dr Swank przebadał 250 pacjentów z SM, z czego 150 postanowiło przejść na dietę niskotłuszczową. Przez kolejne 20 lat pacjenci dr Swanka byli co roku badani oraz kontaktowano się z nimi co 3 miesiące telefonicznie lub mailowo. Nie wszyscy pacjenci przestrzegali diety co wykazały zbierane informacje na temat spożywanych produktów żywnościowych.


W 1990 roku badanie dr Swanka ukazało się w pestiżowym  medycznym czasopiśmie Lancet,  a w 1991 roku w Nutrition. Wyniki badania dr Swanka były bardzo optymistyczne. Pacjenci przestrzegający diety niskotłuszczowej czuli się lepiej, mieli znacznie mniej rzutów i żyli znacznie dłużej niż osoby nie będące na diecie.

Procentowo wyniki badania dr Swanka ze 150 osobami które rozpoczęły dietę przedstawiają się następująco: 70 na 150 pacjentów spożywało przeciętnie 17 g tłuszczów dziennie a spośród nich 79% żyło do końca badania (czyli przez kolejne 20 lat), natomiast dla porównania wśród pacjentów którzy spożywali średnio 42 g tłuszczów dziennie ten współczynnik był znacznie niższy (19%).   

Dr Swank pracował od późnych lat 40 z setkami chorych na SM obserwując pozytywne rezultaty diety niskotłuszczowej ze szczególnym ograniczeniem tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego. Zgodnie z obserwacjami dr Swanka potencjalne rezultaty diety niskotłuszczowej u chorych na SM to spadek ilości pogorszeń nawet o 95%, wraz ze stabilizacją choroby w ciągu 3-5 lat. Dr Swank napisał na ten temat książkę: The Multiple Sclerosis Diet Book, Low-Fat Diet for the Treatment of MS oraz założył fundacje która popularyzuje informacje na temat diety niskotłuszczowej w SM.

Dr Roy Swank był neurologiem, który pionierował leczenie dietą SM. Zwracał on szczególną uwagę na rolę tłuszczów w diecie, szczególnie na negatywną rolę tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego. Post ten nie wyczerpuje jednak tematu diety w SM. W kolejnych postach przedstawię inne aspekty diety takie jak: alergie i nietolerancje, gluten, syndrom nieszczelnych jelit (tzw. leaky gut syndrome), mleko, aspartam, itp.

Jako, że coraz więcej wiemy o wpływie diety na organizm, nie wszystkio co rekomandował dr Swank jest nadal aktualne. Dużym znakiem zapytania jest mleko w diecie w SM, które w wielu badaniach wiązane jest z chorobami autoimmunologicznymi i neurologicznymi. 

Zapraszam do czytania kolejnych postów, poszerzania wiedzy na temat diety w SM oraz wprowadzania zmian w diecie. Zachęcam też do rozmawiania z lekarzami i dietetykami na temat diety w SM, jako że blog jest zbiorem informacji i rekomendacji, ale każda dieta powinna być zaprojektowana indywidualnie do potrzeb i możliwości chorego.

Post ten został opracowany na podstawie informacji zawartych na stronie fundacji dr Swanka oraz na stronie prof Georga Jelinka Overcoming Multiple Sclerosis.

www.swankmsdiet.org

www.overcomingmultiplesclerosis.org